|
Otrzymałem list od Zbigniewa Barteczki, a w nim wiersze, nowe wiersze, inne, jakby okryte tajemniczą aurą czegoś prawie nieziemskiego, czegoś co nosi każdy z nas w sercu, czegoś pięknego czym obdarzamy inną istotę.
Wiersze przedpremierowo publikowane u nas, to zaszczyt - pomyślcie nikt przed nami ich nie czytał... Okryte dziewiczą nostalgią, namiętnością i MIŁOŚCIĄ, nawet nie nazwane, jak nie nazwana jest miłość, tylko numerki, zamiast tytułów, bo te wiersze można samemu zatytuować...
Dedykowane dla wszystkich chorych od poety, ale ja publikując je na łamach naszego portalu, portalu o bólu, chorobie, strachu chciałbym je dedykować mojej ukochanej dziewczynie - Anicie i w imieniu Was wszystkich - chorych - Waszym ukochanym bliskim, którzy wspierają Was w chorobie, w chwilach ciężkich.
"Napisz co sądzisz o nich ale szczerze.
Czy różnią się od poprzednich?"
- pyta mnie w swym liście Zbigniew Barteczka
"Tak - odpowiadam
- Są inne, właśnie się zakochałeś, albo zrozumiałeś co to jest miłość... :-)"
Jarek Chojnacki (Jarko)
1
Skrawki dni i nocy szeroką falą wyszeptane
Utkane w słońca nitki przeźroczyste promienie
Milczenia siedliska tak odległe eksplodują tęczą
W deszczu gęstym drogowskazów biegnę za tobą
Tymczasem drapieżne pazury twojego pożądania
Rozrywają w nieskończoność drobiny mojego serca
Zroszone cierpkimi łzami wielobarwne horyzonty
Wyplatają zwinną makatkę zespolonych do bólu ciał
Pod bielizny szerokimi żaglami galopują rumaki
Zatracone w kamiennych kręgach obcości
2
Wieczorem odnajduję zastygłe łzy
Bez pamięci rozproszona mgła
Wszystkie szelesty duszy
Wykrzyczane w korze brzozy
Ocalały małe drobne melancholie
W bezkresie zatłoczonego dnia
W poszyciu mrocznej gęstwiny
Wypływają promienie dobroci
3
Zakotwiczone sny w niebiańskiej ziemi
Zardzewiałych iskier twojego istnienia
Mruczysz w kącie starą Mantuę
Dotykasz niewinnym oddechem ulotnego
Bicie serca popycha leniwą krew
Puszka coli wydobyta z automatu
Czujesz gorące płomienie w sobie
W czeluściach oczekiwania
Miej odwagę zrobić ten jeden krok
Nie wyzbywaj się swoich marzeń
Wejdź odważnie w mgłę niepewności
4
Potłuczone dzbany - odległe oceany
Drabina strachu rozkołysana w cyklonie
Kajdan zakazanych namiętności
Szybuję ponad Saharą obojętności
Unoszę ciebie w dłoniach pocałunków
W szeleście ciał dotykamy księżyca
Otwieramy nowe wymiary wszechświata
Niepokorni smakiem zakazanego owocu
Odważnie spoglądamy na wschodzące słońce
5
Kiedy spoglądasz nocą w niebo
Pytasz mnie o drogę
Rozświetlone pochodnie gwiazd
Odległych o wyciągnięcie dłoni
Coraz bardziej mącą strudzony umysł
Wypatrujesz przyjaznych miejsc
Trwonisz własną młodość
W oczekiwaniu na ten dzień
Uskrzydlona odległym marzeniem
Biegnij w nieznany labirynt jutra
6
Lodowate ciała podszyte milczeniem
Pomosty rzucone pomiędzy nami
Siedzimy w nastrojowej kawiarni
Dookoła tyle kolorowych słów
Nasze najgłębiej ukryte marzenia
Spoczywają na skraju nieskończoności
Mkną do sienie mijając się niepostrzeżenie
Po omacku wypatrujemy siebie
Bezlitosny czas odbiera cierpliwość losu
Obojętnie wychodzimy każde w swoją stronę
27.03.2004, 19:55 - nadesłał wiersze autor - Zbigniew Barteczka
9.04.2004, 4:02 - opublikował - Jarko
|